Justin
Ta Demi jest całkiem fajna. Spodobała mi się, ale kurde przecież ja jej nie znam.Nie chcem żeby była na jedną noc wolę poważniejsze zwiąski, ale jak bym się z nią przespał to pewnie było by nieźle, a wtedy byśmy byli razem i byśmy byli przyjaciółmi. Musze to przemyślec, a to jest dobry moment na takie coś. O czym ja myśle?! Ale z drugiej strony to jest bardzo atrakcyjna dziewczyna więc..? Jpr Bieber! Ogarnij się!
- Justin? - jej anielski głos mnie zawołał.
- Tak Demi?
- Chodź na chwile do mnie do pokoju.
- Ok.
*w pokoju*
-Justin lubię grac w otwarte karty i ty mi się no.. ten. no- jąkała się.
- Ty mi też Demi. - spojrzałem głęboko w jej piękne karmelowe oczy.
- Ale wiesz że między nami nic nie może byc tak?
- Czemu nie? - zdziwiłem się po jej wyznaniu ona nie chce żeby między nami coś było, dziwne.
- Bo się dopiero poznaliśmy. Justin! Znamy się kilka godzin, ja nawet nie wiem jak ty masz na nazwisko.. ja nic o tobie niewiem!
Kurwa, powiedziec jej czy nie? Niewiem czy mogę jej zaufac, może lepiej nie. Chcem żeby mnie znała jako Jastina normalnego nastolatka a nie Justina Biebera wielką gwiazdę.
- Co z tego że się dopiero poznaliśmy? Zawsze można spróbowac jak nie wyjdzie to trudno... - całkowicie zignorowałem tamte słowa, niechcem poprostu żeby ktoś wiedział.
- Masz rację, ale może poczekamy kilka dni, kilka tygodni jak coś między nami naprawdę będzie to znowu pogadamy.
- Ok.
Teraz na serio muszę się za nią wziąśc wieczorem, przynajmniej pocałunek musi byc.
Demi
Co ja zrobiłam?! Chyba zwariowałam po co ja mu to mówiłam.. Tak podoba mi się ale ja nic o nim nie wiem a on teraz chce ze mną byc.. Kurde a jak coś się między nami wydarzy, teraz będe się przy nim spinac, jaaa. Ale jak on mi powiedział że ja mu się podobam to jakoś tak miło mi się zrobiło. Teraz niewiem czy dac sobie spokój czy mam coś z tym robic, boje się że mnie wykorzysta tak jak Ryan...
- To co idziemy na dól? - spytałam
- Tak jasne chodź.
- Jeszcze jedno. - powiedziałam.
- Tak?
- Niech ta sytuacja nic nie zrobi między nami, bo to jest początek tej naszej niby przyjaźni i nie chcem takich incydentów na sam początek.
- Jasne, tylko Demi ty mi się naprawdę podobasz.
- Justin ty nic o mnie nie wiesz, to skąd mozesz wiedziec czy ja ci się podobam?
- Ejj zapomniałaś ty też mi to chciałaś powiedziec.
- Tak chciała, ale sobie to przemyślałam jesteś bardzo przystojny, masz piękny uśmiech ale nic o tobie niewiem. - wszystkie komplementy poleciały tak poprostu.
- Dzięki ty też jesteś śliczna. - uśmiechnął się do mnie. a ja się zarumieniłam.
- Dobra już chodź... albo poczekaj.
- Co jeszcze Demi. - zaśmiał się.
- Jak masz na nazwisko?
- A możemy o tym później porozmawiac, chyba za dużo już tu siedzimy.
- Ok chodź, smutno mi się zrobiło bo zignorował załkowicie moje pytanie.
- Jak coś ja jestem Demi Lovato, a ty jak będziesz chciał to mi powiesz. - uśmiechnęłam się.
- Ok, Lovato a teraz już się ruszaj bo siedzimy tu z 30 min. - zaśmialiśmy się oboje.
- A ja mu roztrzepałam włosy na znak lekkiego zdenerwowania.
Jak weszliśmy do salonu gdzie wszyscy powinni siedziec nie było Seleny i Ali'ego, spytałam się ich gdzie oni są a Ariana odpowiedziała że wyszli do jakiegoś pokoju bo Ali chciał pogadac, ja już wiem jak ta rozmowa będzie wyglądała jedyne słowa to Oh, oh, oh. Wyciszyłam wszystkich i próbowaliśmy coś usłyszec. I nagle słychac to co myślałam.
-Hahahaha. - wszyscy się zaśmiali.
-A wy co tak długo robiliście?- spytała Ariana.
- rozmawialiśmy. odpowiedziałam.
- Too czemu Justin ma roztrzepane włosy? - znowu się wszyscy zaśmialiśmy.
- Too taki gest, nic nie było. - powiedziałam przez śmiech.
- Hahaha. Okej. - powiedziała roześmiana.
Miajły godziny aż była już 2 w nocy ariana mieszkała bardzo blisko więc Austin mógł u niej spac, ale niewiem co Selena z Alim zrobią bo jeszcze ich nie widziałam od kilku godzin. Jak można tak długo tam siedziec?! Miley i Justin pewnie zostaną, bo nie mają jak wrócic.
-Miley zostajecie czy idziecie?
- Abyśmy mogli zostac?
- Tak, pewnie tylko wszyscy byśmy spali u mnie w pokoju, jeszcze muszę się spytac Seleny czy zostaje. To ja do niej pujdę pewnie już skończyli.
- Selena? Halo? Gdzie jesteś? - usłyszałam płacz w łazience.
- Tutaj. - powiedziała płacząc.
- Otwórz! SElena!
- Nie chcem gadac.. - cały czas płakał.
- Selena proszę otwórz!
- Nie, odejdź.
- Bo zawołam justina i wyważy te dzrzwi!
- To sobie wołaj! Ja nie chcem z nikim rozmawiac! - ciągle płakała.
-Dobra!
- Justin! - udawałam że go wołam.
- Dobra idę. - wyszła cała zapłakana miała tusz całkowicie rozmazany.
- Co on ci zrobił?! - odrazu zauważyłam że coś musiało się stac.
- Nic poprostu, to jest debil najpierw wydawał się taki miły i kochany a jak poszliśmy do łóżka to po stosunku powiedział że jakbym była lepsza to byśmy byli razem ale teraz mam spierdalac z jego życia.
- Ejj mała nie przejmuj się nim. - myślałam tylko nad tym jak go znaleźc i zniszczyc.
- Jak mam się nie przejmowac?
- Nie myśl o nim, wiem że to trudne ale teraz chodź na dół i wypijemi jakieś kako z Miley i z Justinem i będzie naprawde super jeszcze obejrzymy jakiś film, chodź kochanie. - było mi jej tak bardzo żal.
- Ok chodź. - lekko się uśmiechnęła.
- Już ok?
- Średnio, dziękuje że jesteś. - przytuliła mnie.
- Dla ciebie zawsze. - odwzajemniłam uścisk.
Gdy Mil z Jussem ją zobaczyli odrazu do niej podeszli i ją przytulili Justin się jej pytał gdzie go może znaleźc, tylko Selena nie chciała o tym słyszec że coś mu zrobi.. Biedna Selena zawsze taka delikatna.
- Dobra Justin narazie to zostaw później pogadamy. - uśmiechnęłam się do niego.
- Dobra Dem ale.. ahh zapomniałem.. już nc. - dziwnie się zachowywał.
Poszłam zrobic kako i włączyłam TV wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali film, w sumie to nawet niewiem jaki był tytuł, wiem tylko że to był horror bo się przestraszyłam i podskoczyłam a Justin mnie przytulił. Aww kochany ale się chyba mocno zaczerwieniłam,
- Ej chyba trzeba je obudzic co? - zapytałam się Justina chichotając.
- Niee, mamy teraz czas tylko dla siebie. - uśmiechnął się seksownie.
- Ale pamiętasz, że.. - nie dokończyłam ponieważ Justin zamknął moje usta namiętnym pocałunkiem.
Kurde ten pocałunek to chyba początek czegoś ważnego. Ale jaki był namiętny mhh. Chyba się zakochałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To jest 3 rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba bo również się nad nim napracowałam. Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale nie miałam na nic pomysłu.





